Wirtualne światy w biznesie

Wirtualne światy w biznesie

Opublikowany

Co łączy neurochirurga, właściciela biura podróży i producenta samochodów? Wszyscy prezentują swoją ofertę przy pomocy wirtualnej rzeczywistości. Nieważne, czy studiujesz anatomię, sprzedajesz meble czy oferujesz rejsy po Morzu Karaibskim – intensywność wrażeń, jakie ta technologia oferuje, sprawia, że twoja oferta zapadnie głęboko w pamięci klienta.

Oszałamiająca kariera technologii virtual reality (VR) nie zaczęła się wczoraj, próby wprowadzenia jej na rynek trwały ponad dwadzieścia lat, ale dopiero niedawno rozwój technologii pozwolił na prezentację treści o odpowiedniej jakości i płynności w rozsądnej cenie.

Na początku ustalmy fakty: wirtualna rzeczywistość ma wiele definicji i łatwo się pogubić, dlatego w tym artykule skupiamy się na technologii, która pozwala ci przenieść się w środek wirtualnej sceny. Zapewnia to specjalnie przygotowana treść oraz „elektroniczne okulary”, które odpowiadają za iluzję bycia w środku wirtualnego świata.

Od rozrywki do biznesu

Pierwszym zastosowaniem VR jest oczywiście rozrywka – gry, multimedia, relacje z imprez sportowych. Nieprzypadkowo większość graczy na rynku elektroniki konsumenckiej, treści rozrywkowych oraz tuzy mediów społecznościowych wprowadziły albo wprowadzają VR do swojej oferty. Facebook posiada udziały firmy Oculus – twórcy platformy sprzętowej  i programistycznej dla VR, Samsung sprzedaje w pełni zintegrowany z telefonami zestaw Gear VR, Google eksperymentuje z zestawami cardboard oraz podobnie jak Facebook uruchamia obsługę video 360. To tylko kilka przykładów rozpoczynającej się ofensywy.

Po drugiej stronie rynku rośnie bardzo ciekawe środowisko zastosowań wirtualnej rzeczywistości w obszarach, które z rozrywką na pierwszy rzut oka nie mają wiele wspólnego.
Piotr Baczyński z firmy Immersion na zlecenie developerów tworzy wirtualne przestrzenie biurowe, dzięki czemu można je prezentować klientom na kilkanaście miesięcy przed zakończeniem budowy.

Taka wirtualna wycieczka pozwala nie tylko szybciej sprzedać czy wynająć obiekt, ale też wprowadzić niezbędne zmiany i wprowadzić klienta do odpowiednio zmodyfikowanego biura. Jeżeli klientowi nie spodoba się kolor wykładziny, można go zmienić w momencie kiedy klient wirtualnie po niej chodzi. Zmiana nie jest wprowadzana na płaskim monitorze, ale wprost pod jego stopami. Wrażenie jest niezapomniane – zamiast slajdów, zabieramy klienta do miejsca, które bardziej kojarzy się z super realistyczną grą komputerową. Kto jest w stanie się oprzeć takiej pokusie?

W podobny sposób korzystają z VR sprzedawcy samochodów czy mebli – klient ma możliwość znalezienia się w środku samochodu lub wymarzonej kuchni i dowolnego dobierania kolorów, wyposażenia czy układu mebli. W przypadku takiej prezentacji klient jest w 100% skupiony na prezentowanym produkcie, ponieważ wypełnia on całe jego pole widzenia.

Oczywiście wykorzystujemy też efekt nowości – prawie każdy chce choć przez chwilę znaleźć się w wirtualnej przestrzeni – wymarzona sytuacja dla marketera, to tak jakby ktoś prosił o możliwość przeczytania twojego katalogu.

Najlepszy przyjaciel marketera

Potencjał wirtualnej rzeczywistości zauważają też biura podróży i sieci hotelowe – działa opisany już mechanizm – zamiast opowiadać o atrakcjach, jakie oferujesz, po prostu zabierz tam na chwilę klienta. Nic tak nie pomaga w sprzedaży wycieczki jak krótki wirtualny spacer po tropikalnej plaży, podczas gdy za oknem biura właśnie spada pierwszy śnieg.

Ta właśnie cecha – możliwość przeniesienia klienta w zupełnie inne miejsce sprawia, że gogle VR są coraz częściej spotykane na targach, gdzie każdy walczy o uwagę odwiedzających. Moim zdaniem dla każdego, kto promuje miejsca, hotele, restauracje, wycieczki, koncerty – w 2016 VR to ćwiczenie obowiązkowe.

Szybko rośnie też wykorzystanie VR w edukacji – nie tylko szkolnej – dostępność technologii i wysokiej jakości treści sprawia, że rzeczywistością wirtualną interesują się muzea, galerie a nawet akademie medyczne.

Jak tworzyć treść?

W momencie, kiedy technologia tanieje, najważniejsze jest stworzenie odpowiedniej treści. Ważna jest jakość obrazu (rozdzielczość, płynność w przypadku video) oraz możliwość interakcji ze środowiskiem. Najprostsze sceny możemy stworzyć już przy pomocy smartfona – posiadacze smartfonów Samsunga mają taką aplikację w telefonach. W ten sposób tworzymy statyczne obrazy – wystarczające, żeby zachwycić znajomych wspomnieniami z wycieczki.

Więcej zachodu jest przy video 360 – potrzebny jest bardziej zaawansowany sprzęt, ale jego cena również spada, poza tym coraz więcej jest firm, które takie materiały tworzą na zlecenie.Najbardziej zaawansowane wirtualne środowiska powstają w programach, które służą również do tworzenia gier komputerowych – nie oglądamy więc rzeczywistych obiektów, a modele 3D – zapewnia to doskonałą jakość i możliwość wprowadzania wielu zmian na bieżąco.

Po stworzeniu treści jest ona dopasowana do urządzenia, które będzie wykorzystywane do prezentacji.  Jeżeli chcesz „poczuć” jak działa VR, wystarczy prosty zestaw z demonstracyjnymi aplikacjami. Chcąc stworzyć bardziej zaawansowaną prezentację poszukaj wyspecjalizowanych firm – na szczęście w Polsce jest ich coraz więcej, a oferują jakość często przewyższającą światową konkurencję.

Rynek rozwiązań Virtual Reality jest bardzo młody i będzie się w najbliższym czasie bardzo dynamicznie rozwijał. Ciągle dołączają nowi gracze, którzy starają się wprowadzać coraz bardziej zaawansowane funkcje, dlatego liczba możliwych zastosowań będzie rosnąć bardzo szybko.
Jak każde nowe medium, VR ma swoją specyfikę, np. klient z okularami na głowie nie widzi świata realnego, traci orientację w przestrzeni, dlatego trzeba zadbać o jego bezpieczeństwo – najlepiej posadzić go na obrotowym fotelu. Sama prezentacja powinna być dobrze zaprojektowana - tak, abyśmy w pełni kontrolowali to, co widzi jej uczestnik – w przypadku światów wirtualnych może on być w dowolnym miejscu sceny.

Prezentując wirtualny produkt klientom, musisz być jak przewodnik, który zna każdy zakamarek tego nowego świata. VR nie zastąpi sprzedawcy – to bardzo atrakcyjne, ale też wymagające narzędzie.

Emocje na początek

Wśród wielu zalet technologii VR  na pierwszym miejscu stawiam funkcję „generatora emocji”. Nieważne czy sprzedajesz wagony kolejowe, czy wycieczkę do parku rozrywki – jeżeli wzbudzisz emocje, dostajesz spory kredyt na kolejne kroki procesu sprzedaży.

Wiem z własnego doświadczenia, jak wielkie emocje wyzwala znalezienie się w środku wirtualnego świata – prowadząc dziesiątki prezentacji, zawsze widzę jeden obrazek na końcu – wielki uśmiech i żal, że nie mogę mojego Gear VR zostawić klientowi na dłużej.

Udostępnij

Powiązane artykuły
Cannes Lions 2017 – kreatywni wciąż chcą zmieniać świat

Za nami 64. Międzynarodowy Festiwal Kreatywności - Cannes Lions. Kilkaset wykładów, tysiące delegatów i zgłoszonych prac. Niemal cała światowa branża kreatywna na ponad tydzień zjechała się na Lazurowe Wybrzeże, żeby podsumować miniony rok i zastanowić się nad tym, jak będzie wyglądać przyszłość, którą współtworzy.
7 zasad dobrego pomiaru efektów działań PR

Ekwiwalent reklamowy to ślepa uliczka. Kluczowe dla dobrego pomiaru efektów działań PR są: dokładna analiza sytuacji wyjściowej i staranne planowanie.
Zapomnij o AVE. Mierz PR na poważnie!

We wrześniu brytyjski Chartered Institute of Public Relations ma opublikować nowe standardy pomiaru efektywności działań public relations. Chodzi o wyeliminowanie często stosowanego wskaźnika Advertising Value Equivalency (AVE). Co polscy specjaliści sądzą o tym pomyśle? Jaką alternatywę mają PR-owcy? Podpowiadamy w naszym najnowszym ebooku.
Zautomatyzowane relacje z mediami, czyli co może influencer marketing w PR

O mediach społecznościowych napisano już praktycznie wszystko. Że korzystamy z nich bez przerwy kilka godzin dziennie, że chętniej śledzimy innych ludzi niż jakiekolwiek tradycyjne media czy marki, że stały się osobnym (od Internetu) źródłem informacji i że w grupie 18-24 są już zdecydowanie ważniejsze niż telewizja pod względem pozyskiwania newsów.

Nie róbmy z siebie głupków

Edukujmy, mówmy „nie”, gdy trzeba, zarządzajmy oczekiwaniami w taki sposób, żeby wykonać zadania, jakie przed nami stoją, a jednocześnie nie robić z siebie głupków, próbując na siłę „wypchnąć” jakiegoś newsa od klienta. Bez zmiany podejścia nie ma chyba szans na poprawę wizerunku w oczach dziennikarzy.