Prawdziwy cel PR-u

Prawdziwy cel PR-u

Opublikowany

Jedno z najbardziej bezsensownych zdań w PR brzmi: „Chcemy mieć masę publikacji”. To pomieszanie z poplątaniem. Zamiana celu ze środkiem. Żadna marka nie potrzebuje publikacji. To nie jest powodem jej istnienia. Misja marki jest bardzo prosta – pomóc firmie rozkwitać. Wszystko, co do tego prowadzi jest uzasadnione. Reszta nie ma sensu.

Nigdy nie chodzi o publikacje

1450 publikacji w mediach niedopasowanych do grupy docelowej  – nie ma sensu.

100 artykułów na portalach, gdzie regularnie bywają tylko administratorzy i ich znajomi  – nie ma sensu.

75 postów blogowych niewzbudzających zainteresowania (na pierwszy rzut oka widać, że zostały kupione)  – nie ma sensu.

10 mld „ekwiwalentu reklamowego”  – nie ma sensu.

It’s business, stupid. Public Relations jest tylko narzędziem.

Sensowny PR

Nie chodzi jednak o to, że PR ma „sprzedawać”, czyli tworzyć jeszcze więcej tych powodujących dreszcze na kręgosłupie „releasów” o najnowszej nowości produktowej, promocji, „jakiej jeszcze nie było” czy usłudze, która jest tak wspaniała, że ręczy za to sam marketing manager. Niestety, tu nie ma dobrych wiadomości. Pierwsza zła jest taka, że nikt tego nie czyta. Druga, że nie ma to żadnego znaczenia.

W sensownym PR chodzi o to, by każde działanie miało uzasadnienie w tym, co chce osiągnąć marka nawet, jeżeli wpływ działań medialnych ma być tylko pośredni. Niech będzie jednak określony i precyzyjny: zwiększenie świadomości (nie liczba publikacji!), polepszenie wskaźników marki (nie liczba publikacji), wzbudzenie wrażenia, że o marce się mówi (nie liczba publikacji) czy tzw. „leady” sprzedażowe.

Po co mamy być w mediach?

Nie bądźmy w mediach, bo „trzeba być”, „dobrze jest się pokazać” lub „fajnie, by napisali o nas w prawdziwej gazecie”.

1450 publikacji to genialna wiadomość, jeżeli będą przeczytane przez naszych konsumentów.

100 artykułów może być świetnym wynikiem, gdy opowiadają one o świecie marki.

75 postów blogowych? Super, jeżeli wyglądają na autentyczne, a dzięki temu wzbudzają zaufanie.

10 mld ekwiwalentu reklamowego może mieć sens, gdy….nie, to nigdy nie ma żadnego sensu.

Jak uniknąć złego PR-u?

Zły PR boli. Można go uniknąć. Nie zaczynajmy jednak od mapy wymarzonych mediów, tylko o wiele wcześniej. Najpierw zadajmy sobie pytanie o to, czego brakuje marce i co konkretnie trzeba w niej poprawić. Potem zastanówmy się, jakie narzędzia PR będą do tego odpowiednie. Może wystarczy jeden artykuł w świetnie dopasowanym medium? Może trzeba położyć 100% nacisku na social media, bo tam jest nasz konsument? A może, jak radzą wielcy promotorzy content marketingu, lepiej rozwijać własne media i samemu pisać dla siebie wymarzone publikacje?

Na końcu przygotujmy plan aktywności opierający się tylko o takie działania, które zbliżają nas do celu. Trzymajmy się ich za wszelką cenę. Niestety, nagrodą nie będzie masywny „raport publikacji” tak dumnie prezentujący się na biurku lub 200 slajdach, lecz TYLKO wewnętrzna satysfakcja i poczucie dobrze spełnionego zadania: realna pomoc marce i firmie.

Gotowy na to, by zgłębić tajniki Public Relations? 

Udostępnij

Powiązane artykuły
Cannes Lions 2017 – kreatywni wciąż chcą zmieniać świat

Za nami 64. Międzynarodowy Festiwal Kreatywności - Cannes Lions. Kilkaset wykładów, tysiące delegatów i zgłoszonych prac. Niemal cała światowa branża kreatywna na ponad tydzień zjechała się na Lazurowe Wybrzeże, żeby podsumować miniony rok i zastanowić się nad tym, jak będzie wyglądać przyszłość, którą współtworzy.
7 zasad dobrego pomiaru efektów działań PR

Ekwiwalent reklamowy to ślepa uliczka. Kluczowe dla dobrego pomiaru efektów działań PR są: dokładna analiza sytuacji wyjściowej i staranne planowanie.
Zapomnij o AVE. Mierz PR na poważnie!

We wrześniu brytyjski Chartered Institute of Public Relations ma opublikować nowe standardy pomiaru efektywności działań public relations. Chodzi o wyeliminowanie często stosowanego wskaźnika Advertising Value Equivalency (AVE). Co polscy specjaliści sądzą o tym pomyśle? Jaką alternatywę mają PR-owcy? Podpowiadamy w naszym najnowszym ebooku.
Zautomatyzowane relacje z mediami, czyli co może influencer marketing w PR

O mediach społecznościowych napisano już praktycznie wszystko. Że korzystamy z nich bez przerwy kilka godzin dziennie, że chętniej śledzimy innych ludzi niż jakiekolwiek tradycyjne media czy marki, że stały się osobnym (od Internetu) źródłem informacji i że w grupie 18-24 są już zdecydowanie ważniejsze niż telewizja pod względem pozyskiwania newsów.

Zautomatyzowane relacje z mediami, czyli co może influencer marketing w PR

O mediach społecznościowych napisano już praktycznie wszystko. Że korzystamy z nich bez przerwy kilka godzin dziennie, że chętniej śledzimy innych ludzi niż jakiekolwiek tradycyjne media czy marki, że stały się osobnym (od Internetu) źródłem informacji i że w grupie 18-24 są już zdecydowanie ważniejsze niż telewizja pod względem pozyskiwania newsów.